piątek, 19 września 2014

Rozdział 1.


Kiedy byłam mała chciałam zostać tancerką, piosenkarką. Taa... marzenia. Zawsze niespełnione. Każdy by chciał wszystkiego. Tyle, że nie ma tego dobrego... Chciałabym tańczyć, robić to codziennie, ale nie mogę. 
Moja mama zmarła, gdy miałam 5 lat. Była sławna na całym świecie. Teraz jej nie ma. Mój ojciec chce mnie odizolować od rzeczywistości. Nie wychodzi mu to. Jestem nastolatką. Mam 17 lat i jestem z tego dumna.
Zawsze chciałam iść do normalnej szkoły. Mój tata po kilku latach się na to zgodził. Mogę chodzić do szkoły, gdzie są normalni ludzie, a nie jakaś obsługa. Nareszcie dopięłam swego.
Idę po krawężniku chodnika do nowego miejsca. Moja przeprowadzka tutaj nie była dobrym pomysłem, ale mój tato obiecał mi zostać tutaj już na zawsze. Ciekawe, czy tak będzie.
Poprawiam torbę na ramieniu, i w końcu idę normalnie na środku chodnika. W końcu podchodzę do budynku, w którym rozpoczyna się moja wymarzona przygoda. Wchodzę do niego, a na mnie czuję z tysiąc par oczu. Wszyscy się na mnie patrzą. Krzywię się i przechodzę przez korytarz pełen licealistów. Podchodzę do szafki 104 i otwieram ją. Wkładam tam książki i torbę. Zostawiam tylko podręczniki potrzebne na pierwszą lekcję. Zamykam znudzona szafkę, a za nią widzę uśmiechniętego chłopaka z dołeczkami.
- Ummm... Coś chciałeś? - pytam, a on nonszalancko opiera się o szafkę.
- Poznać twoje imię - mówi, a ja się słabo uśmiecham.
- Masz problem - odpowiadam.
- Harry! - krzyczy ktoś za mną. Odwracam głowę, a za sobą widzę chłopaka, który jest strasznie podobny do stojącego przede mną. Ma tylko inny styl ubioru i okulary. Chłopak idzie w naszym kierunku, a ja przenoszę swój wzrok na Loczka. Chłopak wzdycha ciężko. 
- Co chcesz? - pyta, gdy jest już przy nas.
- Zostaw tę dziewczynę, idioto - mówi i na mnie spogląda.
- Oo, Marcel mówi idiota - przedrzeźnia go... Harry... chyba...
- Daj spokój, bracie. Mówiłeś, że nie będziesz podrywać nowych dziewczyn - broni mnie, a ja rozszerzam oczy.
- A więc jesteś nowa? - pyta mnie ... Harry.
- Może - odpowiadam. - Coś jeszcze chcesz?
- Buziaka - mówi i przybliża swoje usta do moich, a ja go odpycham. - Och, daj spokój, i tak będziesz moja, księżniczko.
- Chciałbyś - mówię i odchodzę od nich.
- Zaczekaj! - odwracam się gwałtownie, a na mnie wpada mój obrońca. Jeśli można go tak nazwać... Upadam na zimną podłogę, a po chwili wstaję razem z chłopakiem. - Przepraszam za tą całą akcję z Harry'm... Jestem Marcel - mówi i podaje mi rękę.
- Molly - podaję mu swoją rękę i się lekko uśmiecham.
- Miło mi cię poznać - zabieram swoją rękę. - To jak widać... Jestem klasowym kujonem - wzdycha.
- Nie, nie jesteś - odpowiadam. - Może tak wyglądasz, ale gdybyś zmienił ubiór, to już byś nie był.
- Dziękuję, ale nie da się mnie zmienić. Do której klasy chodzisz?
- Do 2d - mówię i oblizuję wargi.
- Czyli ze mną.
- Ciekawe. Ten Harry to twój brat? - pytam zaciekawiona.
- Tak. Niestety - mówi, a ja kiwam głową. - Ten typ całował się już z każdą dziewczyną.
- Tylko całował? - mówię niepewnie.
- Tak, na szczęście - oddycham z ulgą.
- Bliźniak?
- Tak - słyszę dzwonek. - Chodźmy na lekcję - mówi i kiwa głową w kierunku klasy. Chłopak rusza, a ja za nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz